Business Joomla Themes by Justhost Reviews

Świadectwo Joanny

Opublikowano: sobota, 05, marzec 2016

Dzień dobry.
Nazywam się Joanna Dulba, mam 41 lat. Mam dwóch synów: Kacpra 17-sto latka i Ernesta, który ma 6,5 roku. Wychowuje ich od trzech lata sama.     Mieszkamy w Majdanie Płowanickim w gm. Kamień od 10 lat. Jestem sąsiadką Moniki Szewczuk od 8 lat. Wychowałam się w rodzinie katolickiej, mam troje rodzeństwa. Jak pamiętam od dzieciństwa, w mojej rodzinie zanikało praktykowanie, czyli chodzenie do kościoła. Ja osobiście nie lubiłam chodzić do kościoła, bo się nudziłam i nigdy nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi.

Przez trzy ostatnie lata zupełnie wyłączyłam się z życia kościelnego. W związku z tym wyłączeniem z życia parafialnego zaczęłam osądzać ludzi. Moje życie odkąd pamiętam nie było usłane różami, ciągle napotykałam na trudności życiowe. Jednym z najdotkliwszych doświadczeń w moim życiu była śmierć mojej córeczki, która urodziła się martwa z powodu zatrucia ciążowego w dziewiątym miesiącu ciąży. Bardzo to przeżyłam. Wtedy to pierwszy i ostatni raz w życiu wykrzyczałam w złości, w żalu, że Boga nie ma i w rezultacie wyparłam się Go. Jednak mój gniew nie trwał długo – tylko dwa tygodnie – po nim przyszła skrucha wobec Boga. Uświadomiłam sobie, że bez Boga nie potrafię żyć. Ze łzami w oczach przepraszałam Jezusa i prosiłam o wybaczenie.
W 2012 roku moje małżeństwo zaczęło się trwale rozpadać. To w tym czasie dzieci zachorowały na przewlekłe choroby: Kacper na epilepsję i tarczycę, a Ernest na astmę oskrzelową. Mąż zostawił mnie z tym wszystkim samą. Świat zaczął się walić, znikąd pomocy, nic mnie nie cieszyło, brak pieniędzy na leki dla dzieci, wszędzie jakieś utrudnienia.
Pewnego dnia Monika i Radek Szewczuk zabrali mnie do kaplicy na koncert niejakiego Ireneusza Dawidowicza. Uważnie wsłuchiwałam się w to co mówił oraz w słowa jego piosenek. W owym czasie byłam zagubiona, zero perspektyw na dalsze dni, łzy w oczach, smutek i żal. Następnego dnia, czyli 19.04.2015 odbył się chrzest, a kazanie mówił pastor Dawidowicz. Dało mi ono wiele do myślenia. Pastor zaczął mówić o Jezusie chodzącym po morzu i o Piotrze, który dzięki Jezusowi też potrafił chodzić po wodzie. Jednak gdy wichura rozproszyła uwagę Piotra, zwątpił i zaczął tonąć. Wołał: „Panie ratuj mnie”. Wtedy Jezus wyciągnął do Piotra swą pomocną dłoń.
No tak – pomyślałam – ja teraz „tonę”. Nic nie miało sensu, życie było przygnębiające. W mojej głowie powtarzało się pytanie: Jak mam pomóc moim dzieciom i jak mam dalej żyć? Pomyślałam, że skoro Jezus pomógł Piotrowi, to pomoże również mi, gdy wyciągnę do Niego swoją dłoń. Tak tez się stało. Nagle zrobiło mi się ciepło na sercu i pojawiła się lawina łez, których nie mogłam opanować. Wtedy już wiedziałam, że Jezus zamieszka w moim sercu na zawsze...
Po nabożeństwie dostałam od mojej sąsiadki moje pierwsze Pismo Święte – dziękuje Ci Moniczko.
Od tamtej pory czuję, że Bóg mi towarzyszy w moim codziennym życiu. Będę zaszczycona należeć do tutejszej wspólnoty zborowej i mam nadzieję, że będę w niej wzrastać etycznie, moralnie i duchowo. Niech zbór stanie się dla mnie nowym duchowym domem. A Słowo Boże niech głoszą moje usta na wszystkie strony świata.
Dziękuję

Odsłony: 566