Business Joomla Themes by Justhost Reviews

Świadectwo Jakuba

Opublikowano: wtorek, 12, styczeń 2016

Cześć! Nazywam się Jakub Kłysz, mam 16 lat, jestem uczniem pierwszej klasy pierwszego LO w Chełmie i postaram się streścić w  formie świadectwa swoje dotychczasowe życie, aby pokazać wam,  jak bardzo zmienił je Bóg. Urodziłem się w rodzinie, gdzie przesłanie ewangelii było znane. Odkąd pamiętam rodzice zabierali mnie do kościoła i kazali na święta Bożego Narodzenia uczyć się wierszyków na jasełka. „Nuda” – myślałem. Niechętnie chodziłem do kościoła, wolałem raczej zostać przed domem na dworze niż do niego iść.

Przez te rutynowe lata mojego życia nic poza moim egoizmem jaki był obecny w młodym mnie się nie zmieniało. Zwykle byłem skrytym chłopakiem, cichym, raczej niechętnym do rozmów i introwertycznym .Ciągle chodziłem do szkoły, czasem w weekendy do kościoła i tak moje życie biegło przez 13 lat. Nie wiem dlaczego, ani co się stało, że nagle w wieku 13 lat wzrosła we mnie potrzeba czytania Biblii; byłem tak ciekawy tego, o czym jest ta książka (choć raczej podchodziłem do niej sceptycznie), że zacząłem ją czytać. Moja zajawka nie trwała długo i po kilku rozdziałach uznałem, że opis stworzenia  świata ma jakiś sens którego nie rozumiem, a na czytanie nie mam czasu. Pamiętam, że jako dziecko rodzice często chcieli wysyłać mnie na różne obozy, a to dlatego, że moi dziadkowie nigdy  tego swoim dzieciom nie ofiarowali takich możliwości odpoczynku w wakacje. Miałem przed sobą dwie możliwe opcje: obozy chrześcijańskie lub kolonie sponsorowane przez rolnicze ubezpieczenia moich rodziców. Wybierałem bez wahania obozy niechrześcijańskie. W sumie poznałem dużo ludzi, byłem kilka razy nad morzem, ale po 2 tygodniach obozu moje życie pozostawało na swoim miejscu. Do pewnego czasu. Kiedy w wakacje 2013 roku wybrałem się z moim tatem na męski spływ kajakowy w Zakościelu (miejscowość leżąca ok. 60 km na południowy wschód od Łodzi) po raz pierwszy na przykładach ludzi zobaczyłem jak może wyglądać życie przemienione przez Boga. Nikt nie przeklinał, ludzie odnosili się do siebie z miłością. Zapamiętałem spływ oraz kilka wykładów do dziś. To tam, po raz pierwszy dostrzegłem, że ludzie zamiast być oddani sobie, są oddani Bogu. Pod koniec tych samych wakacji do naszego zboru w Chełmie przyjechał pastor Henryk Skrzypkowski wraz ze swoją rodziną. Pamiętam, że przyjeżdżał do nas też wcześniej tego roku usłużyć kazaniem. Jednak szczególnie ucieszyłem się na widok jego syna – Kaleba Skrzypkowskiego. Gdzieś w mojej pamięci był już jego obraz, znałem go z facebooka i wiedziałem o nim tylko to, że jest synem pastora i gra na kompie tak jak ja. Kiedy po raz pierwszy podałem mu dłoń i przedstawiliśmy się sobie, od razu go polubiłem. Od tamtego czasu Kaleb zajmował się służbą wśród młodzieży w Chełmie. Bardzo miło wspominam czas,kiedy w soboty spotykaliśmy się na młodzieżowe, gdzie śpiewaliśmy, słuchaliśmy kazania lub robiliśmy studium, które prowadził Kaleb. Wielkim błogosławieństwem były dla mnie także grupy w tygodniu oparte na księdze Objawienia(w niedziele kazanie, w środę ten sam fragment stosowany do życia) na przełomie 13/14 roku, które również prowadził Kaleb. Wkrótce potem stał się dla mnie przykładem, wzorem, mentorem, a także człowiekiem, który przechodził przez te same problemy co ja; plus będąc starszym ode mnie o 4 lata zawsze mógł mi pomóc, powiedzieć jak on się z tym zmagał i pomodlić się ze mną. Braliśmy udział w różnych wydarzeniach, spektaklach w kościele i to wtedy właśnie Bóg działał we mnie. Przez to, że coraz bardziej znałem Biblie dostrzegłem, że jestem grzeszny i że ciąży nade mną kara za moje grzechy, którą jest śmierć (Rz. 6:23). Pewnej nocy po młodzieżowym, leżąc już w swoim łóżku przed snem zawołałem w myślach ze łzami w oczach, że nie chcę już dłużej żyć dla siebie. „Chcę żyć dla Ciebie Boże! Przebacz mi moją winę”-powiedziałem.  Od tamtego czasu Bóg zaczął mnie na serio zmieniać i trwa to do dziś. Zmienił mój charakter, moje nastawienie do innych ludzi. Nadał sens mojemu życiu. Wciąż zmagam się z grzechem, wciąż upadam, ale teraz widzę, że jest nadzieja dla mnie w Jezusie Chrystusie. Bóg wciąż daje mi pokój. Nie boję się tego, co stanie się ze mną, gdy umrę. Dzięki Bogu mam już wszystko co mogę mieć. I dziś mogę powiedzieć, że Bóg prawdziwie uwolnił mnie od mojej winy. ,,(Łaska wam) od Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą nad królami ziemskimi. Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją, i uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego, niech będzie chwała i moc ba wieki wieków. Amen” (Obj. 1:5-6)

Odsłony: 603